brak komentarzy

Sensowność zdarzeń

Sensowność zdarzeń jest względna. Zależy od punktu siedzenia. Dla młodego człowieka kupienie działki ogrodowej za 20 tysięcy złotych nie ma kompletnie sensu, a dla jego teściów już ma i to duży… wiem z doświadczenia. Ale czy zawsze sensowność jest względna? Są przecież takie zdarzenia w życiu, które zawsze mają sens, albo nigdy go nie mają (na przykład zdrowym, a nie chorym każdy chce być). Chociaż słuchając radia w tym tygodniu o dopalaczach, to się zastanawiam jak to z tym zdrowiem jest. Czy aby na pewno każdy człowiek widzi sens w tym żeby być zdrowym? Może właśnie więcej sensu ma dla nich to, co dane im jest odczuć po zażyciu takiego dopalacza, nawet kosztem zdrowia? Czy zatem sens zdarzeniom nadaje siła z jaką czegoś pragniemy, nasze pożądanie? Skoro czegoś chcę, to ma to sens (dla mnie przynajmniej), czyli jest wystarczająco słuszne, ważne, pomocne, przyjemne, pożyteczne. W takim razie każdy człowiek ocenia po swojemu, co ma sens! Jeśli tak, to nie może być mowy o „obiektywnie” sensownych zdarzeniach. A co jeśli pragnienia nas zwodzą, a my im wierzymy, bo to przecież nasze pragnienia. I w przekonaniu, że postępujemy sensownie, postępujemy kompletnie bezsensownie. No ale kto będzie sędzią?
Przydałby się kompas wskazujący na to, co ma sens, by się do niego odnieść w chwilach decyzji, w okresach, kiedy się wydaje, że wszystko sens postradało, kompas, który się nie poddaje pragnieniom ani zwątpieniom, ani niespodziankom losu. Któż z nas nie byłby szczęśliwy mając taki kompas. Kiedy ostatnio czytam o apostole Pawle w Dziejach Apostolskich (Dz 22-27), to patrzę na niego właśnie jak na kogoś, kto taki kompas posiadał. Fałszywie oskarżony o bluźnierstwo, ledwo co uniknął ukamienowania, w nieprawy sposób przetrzymywany w więzieniu przez dwa lata, cudem uniknął zasztyletowania przez skrytobójców, tłumaczył się przed namiestnikami i królem ze swej wiary i że nikomu niczym nie zawinił, w końcu czternaście dni ogromnej burzy na morzu i rozbity statek. Może mógłby się spodziewać łatwiejszego apostołowania skoro służył wszechmocnemu Chrystusowi? W tych wszystkich trudnych dla siebie wydarzeniach pozostał wierny Bogu, nie porzucił swej ufności, bo wiedział komu służy i kto nadaje sens wydarzeniom w Jego życiu.
Szymon Kołdys

Zostaw komentarz