brak komentarzy

O kawie i chrześcijanach

Prawdziwa kawa w kawiarce

Piję kawę poranną i zastanawiam się nad wiadomościami, które docierają z zakątków internetu czy facebooka.

Nie daje mi spokoju historia pastora wielkiego amerykańskiego kościoła Willow Creek. Jest on autorem wielu książek, znanym mówcą i liderem, który oskarżany jest w sumie już przez dziewięć kobiet o to, że niestosownie i grzesznie się wobec nich zachowywał. Oskarżenia dotyczą postępków z lat przeszłych, nawet tak daleko jak druga połowa lat osiemdziesiątych. On sam wszystkiemu zaprzecza. Wielka afera, przykra i tragiczna jednocześnie.

Jak to jest z tym chrześcijańskim światem? Chciałoby się aby było tak idealnie i pomnikowo. Jest pastor i jest jego dzieło życiowe, czyli megachurch, czyli sukces. Jest czas na spokojną emeryturę. A tu wszystko się wali. Pastor nadużył autorytetu, osoby za długo milczały, ktoś pewnie zamiótł pod dywan, a po latach draka rujnująca sens wszystkiego. Nie jest ciekawie, bo postępek pastora rzuca cień na pozostałych, którzy niczego takiego nie zrobili, rzuca cień na wiarę chrześcijańską, wręcza argumenty krytykom i ateistom. Kilku księży homoseksualistów, kilku pedofilów, kilku pastorów kobieciarzy, czy zawikłanych w finansowe machinacje i mamy obraz chrześcijaństwa, którego nie chcemy. Taki obraz jest niczym więcej niż szyderczą karykaturą tego, co nauczał Chrystus. Prawda na szczęście jest takim zjawiskiem, które najczęściej znajdzie drogę by wyjść na jaw.
Tak sobie dumam, że gdyby był człowiek, który o chrześcijaństwie nic nie wie, a chcąc dowiedzieć się więcej przyglądałby się praktykom i doktrynom chrześcijan, popadłby w wielki zamęt. Bo chociażby czemu niektórzy duchowni chrześcijańscy żony mają, a inni mówią, że im wiara nie pozwala? Czemu niektórzy się modlą do zmarłych, uznając ich za funkcjonujących świętych, a inni mówią nie takim praktykom? Dlaczego niektórzy klęczą i kłaniają się przed obrazami ważnych postaci chrześcijaństwa, a inni nazywają to bałwochwalstwem? Jest więcej takich różnic czyniących zamęt w głowie takiego potencjalnego badacza. Jakie zatem chrześcijaństwo, to chrześcijaństwo?

Wracając do kawy, nauczyliśmy się wyroby kawopodobne nazywać kawą rozpuszczalną. Zwykle tak jest, że jak ktoś zna smak dobrej kawy, to nie będzie się cieszył ze smaku czegoś kawopodobnego. Trzeba spróbować dobrej kawy, tak samo trzeba doświadczyć prawdziwego chrześcijaństwa, żeby mieć rozeznanie.

Zostaw komentarz